narciarzextra
narciarzextra.blog.interia.pl
Notki
2008-12-11 Szybkie zdjęcie ze stoku
Szusowanie sobie, a piękne widoki dookoła sobie. Czyż nie zdarza się nader często, że pokonując szaleńczo trasę nagle ukazuje się naszym oczom widok, który chcielibyśmy utrwalić? Niestety większość aparatów raz, że źle zniosłaby narciarskie „wypadki”, a dwa do ich obsługi musimy pozbywać się rękawic. Olympus mju 1050 SW jest sprzętem, który bez obawy można zabrać na stok. Odporny na niskie temperatury (do -10°C), wilgoć i upadki z wysokości 1.5m, z wbudowanym 3-krotnym zoomem, wykorzystujący składaną optyczną drogę światła, dzięki czemu na stoku czy górce nie wystający z obudowy obiektyw nie będzie przeszkadzał. Całości dopełnia dotykowy ekran dający się obsługiwać w rękawiczkach i neoprenowy pokrowiec w zestawie Winter Kit. Na pokładzie znajduje się matryca o rozdzielczości 10,1 megapiskela.
Za aparat w zestawie zimowym Winter Kit zapłacimy ok. 950zł.
2008-03-18 Miller martwi się kruchością PŚ

Amerykanin Bode Miller, który zapewnił sobie już drugi w karierze Puchar Świata w narciarstwie alpejskim, już myśli o odpoczynku i o... golfie.

30-letni alpejczyk, który w tym sezonie startował jako "niezależny" od amerykańskiej federacji narciarskiej, nie musi - po zdobyciu dużej Kryształowej Kuli - przejmować się obowiązkami reprezentanta USA. Myśli o zrobieniu sobie przerwy, po sezonie obfitującym w zmagania na stokach.

"Wiosną i latem jest milion rzeczy do robienia, takich jak relaks, gra w golfa i podróżowanie" - powiedział Reutersowi w piątek ekscentryczny narciarz.

Millera dziennikarze odnaleźli w namiocie gościnnym w Bormio, gdzie skrył się, by nie uczestniczyć w konferencji prasowej.

Miller znany ze swej niekonwencjonalnej techniki, zamieszkiwania w przyczepie kempingowej, zamiast w hotelach, zapewnił sobie triumf w Pucharze Świata sezonu 2007/2008 w czwartek, gdy jego jedyny rywal Didier Cuche oświadczył, że nie wystąpi w kończącym sezon sobotnim slalomie.

Mimo skłonności do konkurencji szybkościowych Miller startował w piątkowym slalomie gigancie i nawet prowadził po pierwszym przejeździe, a drugiego nie ukończył. Amerykanin, który triumfował w PŚ 2005 r. powiedział, że poprawił swe umiejętności slalomowe. "Wygranie slalomu jest trzy razy trudniejsze niż zdobycie Pucharu Świata. Nie jestem arogant lub zarozumialec, ale czułem, że tym razem zdobędę Kryształową Kulę. Jestem dumny z tego sezonu" - mówił.

Miller postanowił rozstać się ze skiteamem USA w ubiegłym roku, ponieważ czuł się ograniczany w swych poczynaniach. Teraz jest z tego zadowolony.

Nietypowy styl bycia na trasach narciarskich i poza nimi zyskał Millerowi wielu fanów, szczególnie z krajów, gdzie narciarstwo nie jest tak popularne jak w krajach alpejskich.

"Cenię kibiców z dalekich stron bardziej niż tych, którzy nocą bębnią mi w drzwi mojej przyczepy" - przyznał. Teraz jego jedynym zmartwieniem jest, jak przewieźć kruchy Puchar Świata do domu zwłaszcza, że ten z 2005 r. się rozbił...
2008-03-09 Anja Paerson w ekskluzywnym gronie
Szwedka Anja Paerson wygrywając w niedzielę w szwajcarskiej miejscowości Crans Montana kombinację zaliczaną do klasyfikacji alpejskiego Pucharu Świata dołączyła do ekskluzywnego grona trzech zawodniczek, które triumfowały we wszystkich pięciu konkurencjach alpejskich.

26-letnia Paerson wygrała w sumie 38 zawodów Pucharu Świata, 4 zjazdy, 11 slalomów gigantów, 18 slalomów, 4 supergiganty i 1 kombinację.

Klasyfikacja najwszechstronniejszych:
Petra Kronberger (Austria)       6    3   3   2   2   16
Pernilla Wiberg (Szwecja) 2 2 14 3 3 24
Janica Kostelic (Chorwacja) 1 1 17 1 4 24
Anja Paerson (Szwecja) 4 11 18 4 1 38
W rubrykach kolejno zjazd, slalom gigant, slalom, supergigant, kombinacja i łącznie.
2008-03-02 Czy Miller skopie tyłek Raicha?

"Skopujemy tyłki i dajemy w gaz" (w oryginale "kicking ass and guzzling gas") to hasło ekipy Team America, którą stworzył i w barwach której startuje Bode Miller.

Zwariowany amerykański narciarz, lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, już dawno temu wyjechał z trasy konwenansów i reguł, ale teraz wie, że na dwa tygodnie czas beztroski się skończył. Walka o Kryształową Kulę i tytuł najlepszego alpejczyka globu wkracza właśnie w decydującą fazę.

- Wiem, że cholernie chcielibyście usłyszeć, jak skończy się ten wyścig - droczył się przed kilkoma dniami z dziennikarzami Bode. - Powiedzieć wam? Nie mam pojęcia.

Jego największym rywalem jest Austriak Benjamin Raich. Obaj to całkowite przeciwieństwa: inaczej jeżdżą, inaczej zachowują się poza stokiem. Na razie przewagę ma nieobliczalny Miller. Amerykanin wyprzedza Austriaka o 45 punktów i piłka jest po jego stronie siatki. W ten weekend na olimpijskich trasach w norweskim Kvitfjell zostaną rozegrane konkurencje szybkościowe - dwa biegi zjazdowe i supergigant - a to jest domena Bode.
2008-02-20 Holaus nie wróci przed końcem sezonu
Austriacki Związek Narciarski poinformował we wtorek, że reprezentantka tego kraju Maria Holaus nie wróci na stoki przed końcem sezonu. 24-letnia alpejka miała w niedzielę groźny upadek na trasie supergiganta Puchar Świata w Sestriere.

Wprost z trasy została helikopterem przetransportowana do szpitala w Turynie, gdzie przeszła szczegółowe badania. Wykazały naderwanie więzadeł w prawym kolanie. Holaus nie przejdzie operacji, lecz przez sześć tygodni będzie miała unieruchomioną nogę.

20 stycznia Holaus odniosła pierwsze zwycięstwo w Pucharze Świata, wygrywając supergigant w Cortina d'Ampezzo. Natomiast 2 lutego była druga w zjeździe w Sankt Moritz. Jest uważana za jedną z najzdolniejszych młodych Austriaczek, specjalizujących się w konkurencjach szybkościowych.
2008-02-03 Amerykański buntownik znów liderem PŚ
Startuje na własną rękę, trenuje według osobistego programu, słucha tylko siebie i chociaż przekroczył trzydziestkę – wygrywa.

Działacze amerykańskiej federacji narciarskiej pewnie myśleli, że mają problem z głowy. Bode Miller po dwóch słabszych sezonach zrezygnował z treningów i startów w reprezentacji USA.

Można było przypuszczać, że odcięty od państwowych środków przestanie na swój sposób demoralizować Amerykę. Jak bowiem pokazywać rodakom, że najlepszy narciarz alpejski w historii kraju podczas zawodów pije, używa życia, jeździ tak, że żadna szkoła narciarska nie zaakceptowałaby jego techniki, i gada co mu ślina na język przyniesie. W Europie byłoby to do wybaczenia, w USA raczej nie.

Rozgłos zrobił swoje, narciarz wciąż ma kontrakty reklamowe, które pozwalają mu na samodzielne starty, a nawet finansowanie fundacji i stypendium dla amerykańskich dzieciaków uczących się jazdy na nartach. Jego ekipa, którą nazwał dumnie Team America, ma drugi bus. Do pracy ściągnął tych, którzy zgadzali się z tym, że nie zawsze zwycięstwa są najważniejsze, że życie ma wiele innych, równie interesujących stron.Na stoku Miller wciąż jeździ w oficjalnym kombinezonie amerykańskim, tak każą reguły Pucharu Świata, ale chwilę po zdjęciu nart wkłada czerwoną kurtkę własnego zespołu i w takiej wskakuje na podium. Jedno, przynajmniej w słowach, się zmieniło – oficjalnie przyznał, że ograniczył spożycie alkoholu.
2008-01-25 Macartney opuścił szpital

Amerykanin Scott Macartney, który w sobotę 19 stycznia miał groźny upadek na trasie zawodów alpejskiego Pucharu Świata w zjeździe w austriackim Kitzbuehel, opuścił szpital w Innsbrucku i został przetransportowany do kraju.

W Salt Lake City zostanie poddany kolejnym badaniom neurologicznym.

"Proces leczenia przebiega bardzo szybko, obrzęk mózgu już całkowicie ustąpił" - powiedział rzecznik prasowy austriackiej kliniki Klaus Lottersberger.

Macartney w dniu swoich 30. urodzin wystartował z numerem drugim. Podczas ostatniego skoku przed metą stracił panowanie nad nartami i przy prędkości ponad 140 km na godzinę plecami uderzył o ziemię. Stracił przytomność, dostał drgawek. Podczas upadku spadł mu kask, co dodatkowo zwiększyło ryzyko urazów głowy.

Po udzieleniu pierwszej pomocy został helikopterem przetransportowany do szpitala w Innsbrucku. Tam lekarze stwierdzili u niego uraz czaszki. Amerykanin przez kilka godzin przebywał w stanie śpiączki.
2008-01-08 Janne Ahonen - człowiek z kamienną twarzą
Niedzielne zwycięstwo w Bischofshofen, które przypieczętowało piąty triumf Janne Ahonena w Turnieju Czterech Skoczni, przyniosło rysę na jego wizerunku. Znany z kamiennej twarzy Fin cieszył się jak chyba nigdy wcześniej. Powód był jednak oczywisty - w historii imprezy nikt nie wygrywał tyle razy.

"Jeszcze nie dociera do mnie ten wielki sukces. Cieszę się bardzo, ale pewnie dopiero za kilka lat tak naprawdę uświadomię sobie, co się tutaj stało" - powiedział tuż po niedzielnym konkursie Ahonen.

Przed turniejem eksperci nie dawali Ahonenowi wielkich szans na zwycięstwo. Po niezbyt udanym początku sezonu potrafił się jednak zmobilizować i w Turnieju Czterech Skoczni pokazał z jak najlepszej strony.

"Nie wiem dlaczego nagle zacząłem latać tak daleko. Nie wiem, co się stało w okresie świąt Bożego Narodzenia. Po prostu nagle zaskoczyło i czuję się coraz lepiej. Mam nadzieję, że tak pozostanie do końca sezonu" - powiedział Ahonen.

"Janne jest niesamowity. W lecie nie był z siebie zadowolony i stracił całą radość ze skakania. Nagle znowu udało mu się "wystrzelić", to jest po prostu fenomenalne. Nie pozostaje mi nic innego, jak nisko się przed nim ukłonić" - komplementował podopiecznego trener fińskiej kadry Tommi Nikunen.

Podobnie mówią o nim inni. "Jest najlepszym skoczkiem narciarskim w historii i niekwestionowanym wzorem dla wszystkich. Lubię go, choć jest dość zamknięty i trudno do niego dotrzeć" - przyznał najgroźniejszy rywal Fina w obecnej edycji TCS, Austriak Thomas Morgenstern.

"Janne to zawodnik najwyższej klasy. A jako człowiek nie mówi wprawdzie wiele, ale potrafi zawsze świetnie spuentować" - opisuje zwycięzcę turnieju Niemiec Michael Neumayer.

Wielka kariera Ahonena rozpoczęła się w wieku 15 lat w 1992 roku. W kolejnym sezonie świętował w Engelbergu pierwsze z 34 dotychczasowych zwycięstw w konkursach Pucharu Świata. 12 wygranych w sezonie 2004/05 pozostaje rekordem w jednym cyklu. Jego imponujące statystyki uzupełniają - 102 miejsca na podium w zawodach PŚ, pięć tytułów mistrza świata i dwa srebrne medale olimpijskie.

W latach 2004 i 2005 wygrywał klasyfikację generalną Pucharu Świata, a do tego dorzucił teraz piąte już (wcześniej w latach 1999, 2003, 2005 i 2006) zwycięstwo w TCS, w którym startuje od 16 lat.

Prywatnie Ahonen jest zagorzałym fanem wyścigów samochodowych, sam startuje w terenowych zawodach czterokołowych quadów.

Urodził się w Lahti 11 maja 1977 roku w Lahti, gdzie mieszka z żoną i sześcioletnim synem Mico. Dochody czerpie nie tylko ze skoków, ale i z założonej przez siebie firmy zajmującej się dystrybucją sprzętu do motocykli.

30-letni narciarz, który w kwietniu po raz drugi zostanie ojcem, wielokrotnie wspominał o tym, że obecny sezon jest jego ostatnim w karierze, ale teraz przyznał, że z ostateczną decyzją poczeka do lata. Prawdopodobnie kusi go jedyne brakujące trofeum - złoty medal olimpijski, ale igrzyska w Vancouver odbędą się "dopiero" za dwa lata.

Zresztą trener Nikunen i koledzy z reprezentacji nie wyobrażają sobie, że może go zabraknąć w ekipie. "Nie wierzę, że Janne szybko zrezygnuje. A jeśli nawet, to długo nie wytrzyma na sportowej emeryturze, z dala od skoczni. Skoki to jego życie, to jego pasja. Widzę w nim przyszłego trenera kadry" - dodał obecny szkoleniowiec.
2008-01-01 Bode Miller nie pije i zwycięża
Bormio – dla Bode’ego Millera najszczęśliwsze miejsce na ziemi. Dwa lata temu zdobył tu dwa złote medale mistrzostw świata, w sobotę okazał się najszybszy podczas biegu zjazdowego zaliczanego do klasyfikacji Pucharu Świata.

Drugiego na mecie Austriaka Andreasa Budera wyprzedził o prawie pół sekundy. To było pierwsze od roku pucharowe zwycięstwo Jankesa.

– Gdybym zawiódł, ktoś zmojej ekipy na pewno by mnie zabił – żartował na mecie szczęśliwy triumfator. A przy 30-letnim Millerze, jak za dawnych dobrych czasów, byli wszyscy najważniejsi ludzie: główny trener John McBride (doleciał do Włoch, choć miał czuwać przy przygotowującej się do porodu żonie), jego europejski zastępca Fritz Züger, a także kucharz i kierowca – Jake Serono. W pojeździe campingowym, który na Starym Kontynencie jest drugim domem mistrza, podróżują także dwaj jego przyjaciele: Forest Carrey oraz Mike Kenney. – To prawdziwy All Star Team. Od początku sezonu wierzyłem, że z jego pomocą znów stać mnie na wielkie sukcesy – cieszył się Amerykanin.

Co spowodowało cudowną przemianę znanego z zabawowego stylu życia zawodnika? Odpowiedź, choć trudno w nią uwierzyć, jest prosta: większa wstrzemięźliwość. – Latem Bode zapewniał mnie: „stary, przestaję pić”. Wtedy wszyscy się z tego uśmialiśmy, teraz przekonaliśmy się jednak, że mówił prawdę – komentował dyrektor zawodów Rainer Salzgeber, kiedyś znakomity alpejczyk. – Niedawno spotkaliśmy się podczas przyjęcia w Beaver Creek. Przecierałem tam oczy ze zdumienia. Ten człowiek wytrwał do rana o suchym pysku! – opowiadał.

Dziś jedno jest pewne: jeśli Bode Miller odstawi alkohol na dłużej, cały biznes znów zacznie się kręcić wokół niego.
2007-12-30 Poważna kontuzja Resi Stiegler
Dwa miesiące będzie musiała pauzować amerykańska alpejka Resi Stiegler w wyniku kontuzji jakiej doznała podczas pierwszego przejazdu slalomu giganta w austriackim Lienz.

22-letnia Stiegler straciła równowagę i upadła w dolnej części trasy. Według lekarzy zerwała więzadła prawego kolana.

Resi Stiegler jest córką słynnego austriackiego alpejczyka Josefa, mistrza olimpijskiego w slalomie z 1964 roku.

<< Listopad 2009
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30
Księga gości
 
Zobacz serwisy INTERIA.PL